
"Historia Beatudii" (1)
- Mateusz Brzęczyszczykiewicz • Stempel
- Posty: 658
- Rejestracja: ndz sty 28, 2024 8:35 pm
- Stanisław Kowalski • Stempel
- Posty: 404
- Rejestracja: sob lip 06, 2024 9:59 pm
Re: "Historia Beatudii" (1)
Szykuje się nowa lekturka 
Stanisław Kowalski
Prezydent Beatudzkiej Republiki Demokratycznej i II Sekretarz LPS
Prezydent Beatudzkiej Republiki Demokratycznej i II Sekretarz LPS
- Bolesław Kirianóo von Hohenburg • Stempel
- Posty: 46
- Rejestracja: ndz gru 05, 2021 1:05 pm
Re: "Historia Beatudii" (1)
Fajnie, że wreszcie udało się opublikować historię Beatudii, chociaż zabrakło wiele dat i szczegółów, które mam wrażenie że są bardzo łatwe do ustalenia, np. żeby wykazać datę założenia KORLS wystarczy wyszukać wiadomości na serwerze od najstarszych, pamiętam, że zamiast Służb Bezpieczeństwa istniały Narodowe Służby Bezpieczeństwa itp. Jeśli brakuje twardych faktów (głównie w kwestii usuniętego serwera RLS) to zawsze można przeprowadzić wywiady z uczestnikami tamtych wydarzeń i potem w samej Historii opatrzeć je odpowiednim komentarzem, informującym o niepewności tych informacji - gwiazdka, przypis, coś.
Podobnie pasowałoby mi wyeliminowanie subiektywnych wypowiedzi autora na różne tematy, np. można jak najbardziej wymienić zalety i wady oryginalnej konstytucji, ale ostateczna ocena powinna należeć do czytelnika i zamieszczanie jej tam czy w innych miejscach jest dosyć nieencyklopedyczna. W pewnym momencie używana czcionka się zmienia, nie bardzo wiem dlaczego.
Rozumiem brak wielu źródeł, ale i tak uważam że wczesna historia została tu potraktowana strasznie skrótowo i po macoszemu, a jest ona w mojej opinii co najmniej tak ciekawa jak późniejsze rządy socjalistów. Zabrakło mi tu opisanie funkcjonowania pierwszego RLS, zainteresowania się nim przez osoby z zewnątrz (ja, Joahim, Benjamin itp.) i wielogodzinne dyskusje ich na serwerze o bardzo różnych sprawach, pogardliwe nazywanie RLS wakacjonacją (co się niestety sprawdziło, przynajmniej na początku), szersze opisanie motywacji autora który usunął wtedy serwer, wczesne obrady KORLS i różne koncepty odrodzonego państwa (między innymi propozycja monarchii), zaproponowana przeze mnie lokalizacja na Vaarlandzie i początkowy opór Vaarlandczyków i tak dalej, i tak dalej. Skoro nie znamy mikronacyjnej tożsamości jednego z kandydatów można po prostu podać jego nick discordowy zamiast nie podawać niczego - tego typu sprawy.
Co do mojego programu to nie zgodzę się że nic nie było realizowane, forum istniało przez jakiś czas dzięki uprzejmości towarzysza Jankowskiego i nawet parę rzeczy starałem się tam napisać (z czego udokumentowane jest tylko nadanie obywatelstwa towarzyszowi Henrykowskiemu bo napisałem o tym na serwerze a samo forum już nie istnieje), natomiast odzew przez bardzo długi czas był zerowy, więc odpuściłem sobie forumowanie i próbowałem coś ogarnąć na discordzie, ale tam też przez całe miesiące nikt się nie interesował, więc po prostu przeszedłem do innych projektów mikronacyjnych. Tak samo współpracę z Kirianią starałem się jakoś zaaranżować, a czy ostatecznie do przekazania części do czołgów doszło za mojej kadencji albo w ogóle - nie pamiętam. W ogóle inną bardzo ciekawą wg mnie kwestią były dosyć popularne ówcześnie obawy, że wciągnę państwo w kiriańską strefę wpływów. Tymczasem stało się odwrotnie i do dziś Beatudia jest w strefie wpływów radzieckiej. Chodzi mi o tego typu niuanse, które pominięto. Wiadomo, że towarzysz Mateusz nie musi wszystkiego pamiętać samemu, ale wciąż jest kontakt do uczestników tamtych wydarzeń a także istnieją archiwa serwera KORLS (obecnie serwera Beatudii) z których mam wrażenie prawie w ogóle nie korzystano.
Z tego co czytam im głębiej w rządy Drenina tym mniej przypomina to kronikę historyczną, a bardziej ulotkę polityczną. Szczegóły, których wcześniej zabrakło teraz sypane są jak z kapelusza. Kiedy idzie o traktat vaarlandzki Skarlandu i RONu, autor nagle zaczyna wypowiadać się w pierwszej osobie, mimo, że cały czas pisał w trzeciej.
Całe opisanie afery z Dzierżyńskim jest jedną z najmniej obiektywnych części książki, ale także rozumiem że emocje wciąż jeszcze nie opadły. Zakończenie też możn aby wywalić i w sumie czytelnik nic by nie stracił.
Wypada podkreślić, że nie krytykuję tutaj kolegi Brzęczyszczykiewicza ani nawet pracy samej w sobie, ponieważ w wielu miejscach jest ona dobra i nawet pod koniec, gdzie poziom przekazu politycznego rośnie jednocześnie styl pisania znacznie się poprawia. Po prostu postanowiłem opisać parę największych problemów które mam z Historią Beatudii, mając nadzieję, że w przyszłości pojawi się coś w rodzaju drugiego wydania z poprawkami. Ogólnie mam wrażenie, iż mimo deklaratywnych wartości LPS niniejsze dzieło wcale nie przyczyni się do ściągania do Beatudii nowych obywateli, gdyż została napisana tak, że nie jest zrozumiała dla osoby która chociaż trochę nie partycypowała w opisywanych wydarzeniach. Dziękuję za wysłuchanie.
Podobnie pasowałoby mi wyeliminowanie subiektywnych wypowiedzi autora na różne tematy, np. można jak najbardziej wymienić zalety i wady oryginalnej konstytucji, ale ostateczna ocena powinna należeć do czytelnika i zamieszczanie jej tam czy w innych miejscach jest dosyć nieencyklopedyczna. W pewnym momencie używana czcionka się zmienia, nie bardzo wiem dlaczego.
Rozumiem brak wielu źródeł, ale i tak uważam że wczesna historia została tu potraktowana strasznie skrótowo i po macoszemu, a jest ona w mojej opinii co najmniej tak ciekawa jak późniejsze rządy socjalistów. Zabrakło mi tu opisanie funkcjonowania pierwszego RLS, zainteresowania się nim przez osoby z zewnątrz (ja, Joahim, Benjamin itp.) i wielogodzinne dyskusje ich na serwerze o bardzo różnych sprawach, pogardliwe nazywanie RLS wakacjonacją (co się niestety sprawdziło, przynajmniej na początku), szersze opisanie motywacji autora który usunął wtedy serwer, wczesne obrady KORLS i różne koncepty odrodzonego państwa (między innymi propozycja monarchii), zaproponowana przeze mnie lokalizacja na Vaarlandzie i początkowy opór Vaarlandczyków i tak dalej, i tak dalej. Skoro nie znamy mikronacyjnej tożsamości jednego z kandydatów można po prostu podać jego nick discordowy zamiast nie podawać niczego - tego typu sprawy.
Co do mojego programu to nie zgodzę się że nic nie było realizowane, forum istniało przez jakiś czas dzięki uprzejmości towarzysza Jankowskiego i nawet parę rzeczy starałem się tam napisać (z czego udokumentowane jest tylko nadanie obywatelstwa towarzyszowi Henrykowskiemu bo napisałem o tym na serwerze a samo forum już nie istnieje), natomiast odzew przez bardzo długi czas był zerowy, więc odpuściłem sobie forumowanie i próbowałem coś ogarnąć na discordzie, ale tam też przez całe miesiące nikt się nie interesował, więc po prostu przeszedłem do innych projektów mikronacyjnych. Tak samo współpracę z Kirianią starałem się jakoś zaaranżować, a czy ostatecznie do przekazania części do czołgów doszło za mojej kadencji albo w ogóle - nie pamiętam. W ogóle inną bardzo ciekawą wg mnie kwestią były dosyć popularne ówcześnie obawy, że wciągnę państwo w kiriańską strefę wpływów. Tymczasem stało się odwrotnie i do dziś Beatudia jest w strefie wpływów radzieckiej. Chodzi mi o tego typu niuanse, które pominięto. Wiadomo, że towarzysz Mateusz nie musi wszystkiego pamiętać samemu, ale wciąż jest kontakt do uczestników tamtych wydarzeń a także istnieją archiwa serwera KORLS (obecnie serwera Beatudii) z których mam wrażenie prawie w ogóle nie korzystano.
Nie bardzo rozumiem sens tego zdania, chyba miało być "Nie sposób nie wymienić".Nie sposób wymienić nawet najważniejszych punktów z programu kandydata LPS, ponieważ niemal wszystkie
z nich były kluczowe, niezwykle istotne dla budowy państwa.
To już w ogóle, narracja narracją ale z założenia chyba jednak chcemy żeby Historia Beatudii była dorobkiem dla przyszłych pokoleń mikronautów i stanowiła możliwie obiektywne źródło wiedzy, więc tego typu twierdzenia lepiej zostawić na komunikaty LPS. Przykład: "Działania te wskazują na wyraźną spójność, logikę i długoterminowe planowanie swoich zadań przez Ludową Partię Szczęścia, oraz Prezydenta BRD, Stanisława Kowalskiego do niej należącego."Wszystkie z powyższych upadków i odrodzeń stanowią jednak przykład
niezłomności ludu Beatudzkiego i jego motywacji do budowy swojego,
socjalistycznego państwa.
Z tego co czytam im głębiej w rządy Drenina tym mniej przypomina to kronikę historyczną, a bardziej ulotkę polityczną. Szczegóły, których wcześniej zabrakło teraz sypane są jak z kapelusza. Kiedy idzie o traktat vaarlandzki Skarlandu i RONu, autor nagle zaczyna wypowiadać się w pierwszej osobie, mimo, że cały czas pisał w trzeciej.
Ten fragment to bym w ogóle wywalił, bo nic za bardzo nie wnosi poza opiniami autora, które są słuszne, ale nie powinny się tu pojawiać w takiej formie. Nie jestem też pewny czy można mówić o sprzeczce między dwoma osobami kiedy jedną z nich jest znany troll, kloniarz, prowokator i przywódca sekty zwanej Kościołem Rotryjskim, ale mniejsza.Zgodnie z oczekiwaniami nie wszystkie zmiany zostały jednak finalnie przyjęte. Było to spowodowane bardzo dużym, godnym podziwu, niezwykłym i niespodziewanym wręcz w swej skali oporem Skarlandu. Entuzjazm ten jak widać utracił natomiast RON, jednak nie mnie się w tej sprawie wypowiadać. W pewnym momencie niestety, merytoryczną dyskusję zakłóciła również sprzeczka między Jego Ekselecją Friedrichem von Badenem, a Jej Ekselencją Adelaide von Hohenburg.
Całe opisanie afery z Dzierżyńskim jest jedną z najmniej obiektywnych części książki, ale także rozumiem że emocje wciąż jeszcze nie opadły. Zakończenie też możn aby wywalić i w sumie czytelnik nic by nie stracił.
Wypada podkreślić, że nie krytykuję tutaj kolegi Brzęczyszczykiewicza ani nawet pracy samej w sobie, ponieważ w wielu miejscach jest ona dobra i nawet pod koniec, gdzie poziom przekazu politycznego rośnie jednocześnie styl pisania znacznie się poprawia. Po prostu postanowiłem opisać parę największych problemów które mam z Historią Beatudii, mając nadzieję, że w przyszłości pojawi się coś w rodzaju drugiego wydania z poprawkami. Ogólnie mam wrażenie, iż mimo deklaratywnych wartości LPS niniejsze dzieło wcale nie przyczyni się do ściągania do Beatudii nowych obywateli, gdyż została napisana tak, że nie jest zrozumiała dla osoby która chociaż trochę nie partycypowała w opisywanych wydarzeniach. Dziękuję za wysłuchanie.
(-) Bolesław Kirianóo von Hohenburg
Premier II Federacji Nordackiej
Premier II Federacji Nordackiej
- Stanisław Kowalski • Stempel
- Posty: 404
- Rejestracja: sob lip 06, 2024 9:59 pm
Re: "Historia Beatudii" (1)
Dziekujemy za pańską opinie towarzyszu. Są w pańskiej opinii rzeczy z którymi sie nie zgadzam aczkolwiek to właśnie odmienne zdania są wstanie nas kształować. Oczywiście są niedociągnięcia ale pragnę zauważyć że jest to pierwsza taka książka o historii BRD a samo pisanie takich rzeczy potrafii nieźle zakręcić w głowie co się wiąże se zgubieniem paru wątków.
Stanisław Kowalski
Prezydent Beatudzkiej Republiki Demokratycznej i II Sekretarz LPS
Prezydent Beatudzkiej Republiki Demokratycznej i II Sekretarz LPS
- Mateusz Brzęczyszczykiewicz • Stempel
- Posty: 658
- Rejestracja: ndz sty 28, 2024 8:35 pm
Re: "Historia Beatudii" (1)
Piszę tą wiadomość już szósty raz. Poprzednie były dłuższe, ale ta będzie (mam nadzieję) już krótsza (niestety pisanie z telefonu czasem irytuje, a i coś się przez przypadek otworzy, nawet będzie się chciało otworzyć tą książkę, odruchowo kliknie na powiadomienie, i pisanie od nowa). Przede wszystkim dziękuję za tę dość rozległą opinię. Cóż, twoje uwagi są cenne. Chciałbym jednak powiedzieć na obronę tej pracy, że jest to pierwsza taka książka, jaką napisałem. Nie ukrywam, że po części chciałem się też sprawdzić w tym, czy umiem napisać coś dłuższego, ale też dlatego, że nie byłem w pełni zadowolony z tych krótkich opisów, które istniały do tej pory. Ponadto, różne błędy mogły się tam wkraść ze względu na wielokrotną edycję tekstu. Gdy coś się pisze za jednym zamachem i odchodzi jest lepiej, ale gdy pisze się coś dłuższego, wraca się by coś poprawić, usuwa się jakieś słowo, dodaje inne, potrafią wyjść różne kwiatki, typu "nie sposób wymienić". Można jednak spojrzeć na ten fragment również od innej strony. Mowa jest o tym, że skoro wszystkie punkty z programu były niemal kluczowe do odbudowy państwa, to bardzo ciężko, niemal niemożliwe jest wymienienie tych NAJważniejszych. Dało się to ująć w prostsze słowa, ale wyszło jak wyszło.
Jeśli chodzi o początki RLS, mała ilość informacji wynika z faktu, że nie chciałem niczego przekręcić wychodząc z założenia, że napiszę o tym, co jest pewne i w czym się nie pomylę. Jeśli chodzi natomiast o przeprowadzenie wywiadów z osobami biorącymi w tym udział, zwyczajnie na to nie wpadłem. Myślę jednak, że można to zrealizować w ogóle w formie czegoś osobnego, gdzie będą tylko wspomnienia, ewentualnie z małym zarysem sytuacji, o której mowa.
. Poza tym to fajnie komponuje się też z narracją, którą wg. mnie też dobrze znać.
Jeśli chodzi o początki RLS, mała ilość informacji wynika z faktu, że nie chciałem niczego przekręcić wychodząc z założenia, że napiszę o tym, co jest pewne i w czym się nie pomylę. Jeśli chodzi natomiast o przeprowadzenie wywiadów z osobami biorącymi w tym udział, zwyczajnie na to nie wpadłem. Myślę jednak, że można to zrealizować w ogóle w formie czegoś osobnego, gdzie będą tylko wspomnienia, ewentualnie z małym zarysem sytuacji, o której mowa.
Znaczy rozumiem co chce Towarzysz przez to przekazać. Ja na tę sprawę zapatruję się jednak inaczej. Przede wszystkim, że de facto to faktycznie lud Beatudzki miał taką motywację, no chyba że ja i tow. Drenin, a później tow. Zosiolin, Kowalski etc. to nie lud, a z partii ludowejTo już w ogóle, narracja narracją ale z założenia chyba jednak chcemy żeby Historia Beatudii była dorobkiem dla przyszłych pokoleń mikronautów i stanowiła możliwie obiektywne źródło wiedzyWszystkie z powyższych upadków i odrodzeń stanowią jednak przykład
niezłomności ludu Beatudzkiego i jego motywacji do budowy swojego,
socjalistycznego państwa.
W tekście, po przedstawieniu sytuacji napisałem, że jako uczestnik tego wydarzenia opowiem, jak wyglądało ono z mojej perspektywy. Wtedy dopiero przeszedłem do tematu (no chyba że na skutek wspomnianej wielokrotnej edycji tekstu to gdzieś zaginęło, to przepraszam). Później powróciłem do pisania w 3 osobie, gdyż zakończyłem już ten wątek.Kiedy idzie o traktat vaarlandzki Skarlandu i RONu, autor nagle zaczyna wypowiadać się w pierwszej osobie, mimo, że cały czas pisał w trzeciej.
Cóż, masz tutaj rację z tym, że emocje jeszcze nie opadły. Ale jak inaczej można zabrać się do sprawy tak oczywistej? Sądzę, że to była najlepsza możliwa decyzja, jaką mogliśmy podjąć, by uniknąć chaosu organizacyjnego w BRD. Co więcej, mamy na tę decyzję jasne argumenty, a nawet i opinie innych osób które miały kontakt z Dzierżyńskim, jako osoby, która już jedno państwo (nie mikronacyjne tylko na dc, lecz wciąż) wręcz podążając tymi samymi działaniami i motywacjami wprowadziła w otchłań. Zareagowaliśmy w porę, dostrzegliśmy niebezpieczeństwo, i dobrze. Od tego tu jesteśmy. Przede wszystkim by nie tylko budować kraj, ale i go chronić. Postąpiliśmy wobec niego sprawiedliwie. Gdybyśmy tak nie zrobili, nie wiadomo, czy BRD dziś jeszcze by istniało w swojej mikronacyjnej, niepodległej odsłonie. Nie chcę jednak pisac tu więcej o Dzierżyńskim niż o książce.Całe opisanie afery z Dzierżyńskim jest jedną z najmniej obiektywnych części książki, ale także rozumiem że emocje wciąż jeszcze nie opadły.
Rozumiem, ale mówisz tutaj z tego co rozumiem jedynie o początkach swojej prezydentury. W książce natomiast obejmuję jej ogół. Fakt tego, że mieliśmy wtedy forum był świetny, ale co z tego, jeśli (jeśli mnie pamięć nie myli) chyba nawet nie dotrwało do końca tej prezydentury, a nawet jeśli to nikt nic tam nie pisał? W pewnym momencie sam zapomniałeś o RLS (co też ci się nie dziwię, jak aktywność była zerowa), i przegapiłeś wybory prezydenckie (co że jako ówczesny prezydent to się dziwię). Z resztą, myślę że wtedy RLS potrzebowała czegoś na miarę dzisiejszego "Planu podnoszenia aktywności na rok 2025". Czegoś, co dzwignęło by nas aktywnościowo. W skrócie, brak było takiej inicjatywy ze strony władz, która faktycznie coś by dała.Co do mojego programu to nie zgodzę się że nic nie było realizowane, forum istniało przez jakiś czas dzięki uprzejmości towarzysza Jankowskiego i nawet parę rzeczy starałem się tam napisać (z czego udokumentowane jest tylko nadanie obywatelstwa towarzyszowi Henrykowskiemu bo napisałem o tym na serwerze a samo forum już nie istnieje), natomiast odzew przez bardzo długi czas był zerowy, więc odpuściłem sobie forumowanie i próbowałem coś ogarnąć na discordzie, ale tam też przez całe miesiące nikt się nie interesował, więc po prostu przeszedłem do innych projektów mikronacyjnych.
Jeśli chodzi o poprawki i drugie wydanie, może się to pojawi, może nie. Zależy ile będę miał czasu. Myślę jednak, że warto będzie z pewnością zrobić te wspomnienia uczestników danych wydarzeń w formie czegoś osobnego, ale większego. Obejmującego całe dzieje BRD. Oczywiście jako wspomnienia różnych osób. Najpewniej ktoś by obszerniej spisał swoje wspomnienia i mi je przesłał, ja wkleił, podpisał, i tam kilka osób. I tak powstaje książka.Po prostu postanowiłem opisać parę największych problemów które mam z Historią Beatudii, mając nadzieję, że w przyszłości pojawi się coś w rodzaju drugiego wydania z poprawkami.

I Sekretarz LPS i Premier
Beatudzkiej Republiki Demokratycznej
Beatudzkiej Republiki Demokratycznej
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości