Rozdział I
Iwan mieszkał w bunkrze przez przeszło rok. W tym czasie był on regularnie odwiedzany przez funkcjonariuszy, karmiony oraz zaopatrzany w aktualną prasę. Dni mijały, ale on i tak zamknięty siedział w swoim bunkrze. Sytuacja ta miała się jednak za niedługo zmienić, wyczuwał to po atmosferze panującej w ośrodku. Na regularnych rozmowach z funkcjonariuszami dowiedział się wielu ciekawych rzeczy o swojej obecnej sytuacji. Był już świadom, że: znajduje się w tajnym rządowym ośrodku, kontrolowanym przez tajne służby państwowe; jest on jednym z najściślej chronionym świadkiem w kraju i jego życie jest bardzo cenne dla losów narodu. Zadomowił się on po paru tygodniach ze swoim nowym "mieszkankiem", a doskwierały mu tylko brak światła i świeżego powietrza. Wyczekiwał on kolejnej wizyty funkcjonariusza, która mogła zmienić jego sytuację .
Pewnego majowego dnia przesiadywał on w swoim bujanym fotelu przyglądając się obrazom wiszącym na jednej ze ścian. Słuchał on porannej audycji informatycznych radia, gdy usłyszał metaliczny zgrzyt otwieranych stalowych wrót. Zgasił radio i podszedł do nich, gdy wrota akurat otworzyły się, Za nimi stał oczekiwany komisarz z tajnych służb.
- Witajcie Towarzyszu Iwanie Siergiejewiczu!
- Dzień dobry Towarzyszu.
- To co, od czego dzisiaj zaczniemy? - zapytał komisarz, powoli wchodząc do środka.
- Słyszałem, że masowo wspomagamy zagranicę. Możecie rozwinąć coś na ten temat? - rozpoczął rozmowę Iwan, siadając przy stole.
- Trochę mogę rozwinąć, jeżeli was to interesuje - odparł komisarz, również zasiadając przy stole, na przeciw Iwana.
- Bardzo bym prosił - odparł Iwan - Podać coś do picia, herbatę, kawę, coś mocniejszego?
- To polejcie nam po kieliszku wódki, czeka nas dziś ciężka rozmowa.
Iwana zdziwiła taka odpowiedź. Nigdy dotąd nic takiego nie słyszał z ust komisarza. Podał po kieliszku sobie i gościowi, a butelkę położył obok na stole. Funkcjonariusz godzinami odpowiadał na pytania Iwana, a butelce było coraz bliższa dna. Dochodziła już godzina 14:00, pytania się kończyły, a komisarz szykował się do końca spotkania.
- Miło było, ale się skończyło - wymruczał komisarz wstając po wypiciu ostatniego kieliszka.
- To już koniec na dzisiaj?
- Tak, nasza rutynowa rozmowa minęła. Czekajcie na jutro, możecie się pakować. Wychodzicie stąd. Iwan nie wierzył w to co właśnie usłyszał. Po całym roku straconym w tym bunkrze wreszcie będzie wolny. Pożegnali się i komisarz opuścił pomieszczenie. Iwan rozpoczął pakowanie, wszystkie jego ubrania i przedmioty, co zajęło mu cały czas do wieczora. Odsłuchał następnie wieczornej audycji informacyjnej i położołył się spać. Nie potrafił jednak zasnąć będąc świadom co czeka go jutro. Zostanie uwolniony? Zostanie przeniesiony? Czy coś jeszcze innego? Zadawał sobie te trzy pytania przez całą noc, aż do rana.
Nadszedł poranek. Iwan usłyszał budzik i wstał. Wyszykował się, wyniósł swoje rzeczy do wyjścia i oczekiwał. O równej godzinie 9:00 drzwi otworzy się. W nich stał ten sam komisarz, z którym wczoraj rozmawiał Iwan. Wyglądał na mocno zmęczonego i obolałego. Często mrugał, mocno przekrwionymi oczyma. Był blady i rozdrażniony.
- Zapraszam za mną - rzekł komisarz - Rzeczy Towarzysza weźmiemy później.
Iwan odłożył płaszcz na walizki i ruszył w kierunku funkcjonariusza. Szli szerokimi długimi korytarzami o surowych betonowych ścianach. Iwan myślał jak ogromny musi być to kompleks i jak niewygodna musi być praca w tych szarych smętnych pomieszczeniach. Komisarz szedł coraz szybciej, a Iwan próbował dotrzymać mu tempa. Po paru minutach marszu komisarz wprowadził Iwana do ogromnego biura, w którym znajdowało się parędziesiąt biurek z ogromem dokumentów i pracowników.
- Co to za miejsce?
- To centrum naszej biurokracji, a przynajmniej naszego działu - odparł z dumą komisarz.
- Co teraz ze mną będzie?
- Państwo ma wobec was mnóstwo ambitnych i bardzo ważnych planów, lecz musimy was do tego przygotować. Chyba że nie jesteście chętni przysłużyć się krajowi.
- Po tym jak straciłem przez was cały rok z życia? - odparł lekko poddenerwowany Iwan - mam jeszcze z wami współpracować?
- No tak, w pełni was rozumiem. To rzeczywiście my byliśmy wykonawcami tego planu, lecz dla dobra Towarzysza.
- Dla mojego dobra, nie wiem czy mogę wam wierzyć - odparł zmieszany Iwan
- Możecie lub nie. Plany są ogromne i to z samej góry. Nie będziecie pracować dla nas, lecz współpracować dla samego rządu.
- Muszę to przemyśleć i mieć dużo więcej informacji. Możecie mnie wypuścić?
- Niestety, na początek odpowiedź, później dalsze ruchy. Władze mają dla was wielkie rzeczy do czynienia.
Tymi słowami komisarz zakończył rozmowę z Iwanem, któremu nakazano czekać w tym miejscu na dalsze działania. Stał on przed wielkim wyzwaniem, nie wiedział komu ufać, a komu nie. Musiał to wszystko głęboko przemyśleć i dojść do sedna sprawy.